Krótka historia odszkodowania za drogę ustalonego gdzieś w Polsce

dodano: 07-12-2017 14:35

Odszkodowanie za grunt pod drogę

Wyobraźmy sobie, że otrzymaliśmy decyzję administracyjną ustalającą odszkodowanie, z którego nie jesteśmy zadowoleni. Dodatkowo z treści operatu można wywnioskować, że wartość wywłaszczonej nieruchomości nie odzwierciedla jej wartości rynkowej. Skuteczne w takiej sytuacji może okazać się odwołanie. Aby to zobrazować, poniżej opisujemy sytuację, która miała miejsce w niedalekiej przeszłości.

Zaufanie do organu publicznego

Na podstawie specustawy drogowej wobec wywłaszczonego zostało wszczęte postępowanie w przedmiocie ustalenia odszkodowania za odebraną nieruchomość. W toku postępowania Wojewoda powołał biegłego rzeczoznawcę majątkowego, który w dalszej kolejności sporządził wycenę nieruchomości w formie operatu szacunkowego. Po analizie treści operatu można było wstępnie stwierdzić, że wartość nieruchomości została zaniżona. Kierując się zaufaniem do kompetencji urzędnika wywłaszczony nie wniósł zastrzeżeń do treści operatu. Miał tym samym nadzieję, że to organ (uwzględniając zasadę prawdy obiektywnej) dokona rzetelnej weryfikacji dokumentu.

Niestety, czar prysł w momencie otrzymania decyzji ustalającej odszkodowanie na kwotę 964 966 zł. Na pierwszy rzut oka kwota ta może wydawać się olbrzymia. Jednak przy uwzględnieniu cech nieruchomości - jej położenia oraz tzw. zasady korzyści, wycena budziła wątpliwości co do poprawności. Adresat decyzji, kierując się pouczeniem organu o możliwości odwołania się w ciągu 14 dni od daty otrzymania dokumentu, postanowił skierować sprawę w ręce profesjonalnego pełnomocnika.

Złożenie odwołania od decyzji

Pełnomocnik wywłaszczonego niezwłocznie poczynił właściwe kroki w trosce o uzyskanie słusznego odszkodowania. Przede wszystkim wniósł w terminie obszerne odwołanie wskazujące na istotne wady zarówno w sporządzonym operacie jak i w przeprowadzonej procedurze administracyjnej. Jednocześnie - ku zadowoleniu klienta - wniósł do GDDKiA wniosek o wypłatę zaliczki w kwocie 70% pierwotnie ustalonego odszkodowania. Tym działaniem wywłaszczony otrzymał większą część odszkodowania przed rozpatrzeniem sprawy przez Ministra.  

Rozstrzygnięcie organu odwoławczego

Minister po rozpatrzeniu odwołania uchylił decyzję wydaną uprzednio i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Wojewodę. W uzasadnieniu Minister wskazał m.in., że Wojewoda bezkrytycznie zaakceptował sporządzoną wycenę nieruchomości.

Po przekazaniu sprawy do organu I stopnia, Wojewoda ponownie zlecił wykonanie wyceny nieruchomości nowo powołanemu biegłemu. Zarówno wywłaszczony jak i jego pełnomocnik z niecierpliwością czekali na otrzymanie nowej wyceny. W momencie jej otrzymania okazało się, że odwołanie od pierwszej decyzji było słusznym rozwiązaniem i w konsekwencji - ku uciesze wywłaszczonego - nieruchomość została wyceniona na kwotę 1 626 293 zł.

Natychmiastowe reakcje

Należy wiedzieć, że osoba, której odbierana jest nieruchomość nie jest jedyną stroną postępowania. Przymiot strony ma także GDDKiA jako inwestor i podmiot, który zobligowany jest do zapłaty odszkodowania. GDDKiA złożyła jednak uwagi do wyceny, ponieważ w jej ocenie ustalona wartość nieruchomości na kwotę 1 626 293 zł była za wysoka. W efekcie tego biegła skorygowała operat szacunkowy, w którym obniżyła wartość nieruchomości do 1 338 024 zł.

Ku zdziwieniu pełnomocnika wywłaszczonego, pracownik organu publicznego wykazał się kompetencją i sam skierował zastrzeżenia do sporządzonej wyceny zanim pełnomocnik zdążył podąć kroki w tym kierunku. Osobę prowadzącą postępowanie zdziwiła tak duża rozbieżność w wycenie nieruchomości, bowiem różnica ta wynosiła aż 288 269 zł.

Ostateczna wycena nieruchomości

W efekcie nieprawidłowości dostrzeżonych przez pracownika oraz pełnomocnika strony, biegły ponownie skorygował operat szacunkowy. Tym razem wartość nieruchomości opiewała na kwotę 1 586 950 zł. Wartość ta była zbliżona do wartości rynkowej wywłaszczonej nieruchomości i finalnie Wojewoda wydał decyzję ustalająca odszkodowanie na powyższą kwotę. Z uwagi na zadowolenie z uzyskanego odszkodowania, decyzja ta stała się ostateczna i GDDKiA wypłaciła odszkodowanie na rachunek bankowy adresata decyzji.

Jak obrazuje powyższa sytuacja, skuteczne działania profesjonalnego pełnomocnika (i – w tym przypadku - częściowo pracownika organu)  poskutkowały tym, że wysokość odszkodowania została zwiększona o przeszło 60% w stosunku do jej pierwotnej wartości. Na szczęcie osoba, na rzecz której ustalane było odszkodowanie zgłosiła się z prośbą o pomoc do swojego pełnomocnika przed upływem terminu na wniesienia odwołania. Odwołanie złożone po terminie byłoby nieskuteczne. Należy wspomnieć, że reakcja pracownika organu dotycząca nieprawidłowości w sporządzonej wycenie zdarza się niezwykle rzadko, czego dowodem było wydanie pierwszej decyzji w sprawie na kwotę znacznie odbiegającą od kwoty słusznego odszkodowania.